Reklama

Losowe zdjęcia

R6Cup1_4
R6Cup1_5
fotka_14
fotka_8

Statystyka

Odsłon : 273837
MAMMA MIA! PDF Drukuj
19.10.2009 - MAMMA MIA!
 Takiego stresującego zakończenia sezonu nigdy bym się nie spodziewała. Kiedy wszystko wydawało się iść jak z płatka, niespodziewane przyszło tak nagle, jak śnieg w dzień wyjazdu. Zimno, mokro i w dodatku przenikający wiatr – takie rewelacyjne warunki pogodowe panowały podczas piątkowych treningów na torze w Misano. Była to moja druga wizyta na tym torze, poprzednio gościłam na nim podczas testów Triumpha Daytony w roku 2008.
Przy takiej pogodzie nie trudno o wywrotkę, więc ekipa techniczna miała sporo pracy. Motocykl wymagał jedynie drobnej poprawki związanej z hamulcami, poza tym spisywał się bardzo dobrze. Nowe opony miałam zakupione jak zwykle dopiero na kwalifikacje, więc nie było sensu szaleć. Sobota okazała się o wiele łaskawsza i słonko przyjemnie Nas ogrzewało podczas sesji kwalifikacyjnych. W pierwszej z nich uzyskałam czas 1’50 co od razu dało mi pierwszą pozycję na starcie. W tej rundzie udziału nie brała Alessia Polita, która zapewniała sobie mistrzostwo wygrywając poprzedni wyścig w Vallelundze. Była do dla mnie znakomita okazja aby powalczyć o pierwsze w tym sezonie zwycięstwo. Drugie podejście nie mogło być niestety w pełni wykorzystane, ponieważ na torze znajdował się rozlany olej. Obsługa techniczna toru mocno zaspała w kwestii ostrzeżenia Nas o tym nieprzyjemnym fakcie, przez co wiele z Nas, w także ja, złapało uślizg przedniego koła w zakręcie. Szczęśliwe żadna nie wylądowała w cudownym żwirku. Czasy nie uległy znacznym zmianom. Mimo deszczowej nocy i burz, które nawiedziły ten rejon Włoch, niedzielny poranek okazał się ciepły i słoneczny. Wszyscy w bardzo dobrych humorach i nastrojach oczekiwaliśmy na godzinę 16:20. Tym razem nie było żadnych zmian co do godziny startu. Wyścig zapowiadał się bardzo emocjonująco, ponieważ każda dziewczyna z czołówki mogła objąć prowadzenie i trzymać go aż do końca. I faktycznie wrażeń było wiele, szczególnie dla mnie. Tuż po starcie zajęłam pierwszą lokatę, za mną uplasowała się Fede Romana a następnie Alessia Falzoni. Alessia rozpoczęła szaleńczą gonitwę co skończyło się bardzo źle. Na drugim okrążeniu zaatakowała Fede Romanę a następnie postanowiła przejąć moją pozycje. Problem w tym, że popełniając błąd, wjechała pode mnie w zakręcie czego efektem było Nasze lądowanie w żwirze. Chyba nie musze Wam opisywać fali złości jaką w sobie poczułam ! Nie zastanawiając się długo, podniosłam motocykl, otrzymałam pozwolenie powrotu na tor i jazda ! Moja wściekłość sięgała zenitu a krew buzowała w skroniach. W ciągu dziesięciu okrążeń z dziesiątej pozycji, wyprzedziłam siedem zawodniczek kończąc wyścig na trzeciej lokacie. Zaledwie centymetry dzieliły mnie od wyprzedzenia jadącej na drugiej pozycji Sharon Mermet. Udało się. Wicemistrzostwo pucharu Włoch Kobiet zdobyte po ciężkiej potyczce na torze. Z jednej strony radość i satysfakcja z uzyskanego trzeciego miejsca, z drugiej strony niesmak i złość iż zwycięstwo było tak blisko i zostało odebrane przez nieokrzesaną zawodniczkę. Taki jest sport, czasem nie wszystko zależy od Nas samych. Siniaki się zaleczą, ale gorzej z motocyklem bo wymaga kosztownej naprawy. Sezon uważam za bardzo udany. Wiele nauczyłam się podczas zawodów rozegranych na włoskiej ziemi. Możliwość jazdy na technicznie różnych torach jest niesamowitą lekcją dla każdego zawodnika. Wielka szkoda, że Nasz kraj dysponuje tylko jednym torem. Adaptacja do nowych warunków to poznawanie własnych granic i szlifowanie umiejętności zarówno na poziomie techniki jazdy, jak i sprawności fizycznej. Jestem bardzo zadowolona z szansy, którą otrzymałam w tym sezonie. Mam nadzieję, iż moje plany związane z pozostaniem w pucharze kobiet Włoch w sezonie 2010 uda mi się zrealizować. Chciałabym bardzo podjąć walkę o mistrzostwo, szczególnie iż jestem bogatsza o doświadczenia z tego sezonu i teraz znam już każdy tor, na którym się one odbywają. Jak będzie ? zobaczymy. Wierze jednak, że wszystko potoczy się po mojej myśli i już na wiosnę będę mogła napisać dla Was nowy felieton z pierwszego testu. Chciałabym bardzo podziękować, mojemu koledze i jednocześnie redaktorowi gazety Piotrowi, który zainteresował się moimi Włoskimi zmaganiami, kibicując mi podczas całego sezonu. Byle do wiosny !
Żródło: WMC