Reklama

Losowe zdjęcia

Vallelunga_3
fotka_9
Franciacorta 2011_3
fotka_1

Statystyka

Odsłon : 241473
Monika Jaworska PDF Drukuj

Imię: Monika
Nazwisko: Jaworska
Data urodzenia: 2.10.1983
Miejsce urodzenia: Kraków
Stan cywilny: Panna
Znak zodiak: Waga
Waga: 55 kg
Wzrost: 164 cm
Hobby: Motocykle, komputer i internet, podróż, sport
Kuchnia: Kuchnia włoska, pizza (zawsze zamawiam bez sera!)
Motocykl: Suzuki GSX-R1000 K8, Suzuki DR-Z400SM K6 i Yamaha WR450F
Motocykl wyścig: Yamaha R6 specyfikacja Stock 600

Zespół: Rayo Racing Team

 


Historia:
Nazywam się Monika Jaworska. Urodziłam się 2 października 1983 r. w Krakowie, gdzie obecnie mieszkam razem z rodzicami. Od urodzenia jestem niesłysząca.

Moja mama kupowała mi lalki, ale się złościłam, bo wcale ich nie chciałam. Zawsze kradłam zabawki mojemu bratu. Były to oczywiście samochodziki. Całymi dniami bawiłam się rozbierając je na części.

Zanim się urodziłam, mój tata kupił nowego Simsona. Odwoził mnie później nim do przedszkola. Siedziałam na zbiorniku paliwa, a on za mną mocno mnie trzymając. Często pozwalał mi dodawać gazu.

Mając około 4 lat uciekłam z domu. Byłam wtedy u babci na wsi i chciałam wrócić na rowerku do Krakowa, do mojej mamy. Około 4 km od domu zauważyła mnie ciocia, zaskoczona, że jestem sama. Zapytała tylko, czy wiem, że do Krakowa jest 43 km! Na szczęście obok przejeżdżał pan na wozie z końmi. Ciocia kazała mnie wsadzić na ten wóz. Ja byłam wściekła i tak mocno trzymałam kierownicę na rowerze, że pan musiał mnie razem z nim wsadzić na furmankę i odwieźć do wsi z powrotem.

Gdy miałam 6 lat mój tata nauczył mnie naciskać sprzęgło Malucha, ćwiczyłam także zmianę biegów. Uwielbiałam jazdę Maluchem, kiedy byłam u babci na wsi.

W wieku około 8-9 lat zaczęłam jeździć na motorowerze. Był to zielony Simson S51, ten sam, którym tata woził mnie do przedszkola. Było to na parkingu obok mojego bloku w Krakowie. Na początku jeździłam na pierwszym biegu, z czasem na wyższych.

Wakacje zawsze spędzałam na wsi. Gdy miałam 11 lat jak szalona jeździłam tam na moim Simsonie.

Na moje dwunaste urodziny rodzice kupili mi nowy skuter. Był to niebieski metalik Simson SR50. Dużo ładniejszy, niż poprzedni. Gdy ukończyłam 13 lat zdałam egzamin na kartę motorowerową. Cały czas jeździłam Simsonem do szkoły, co budziło duże zdziwienie nauczycieli. Cały czas wolny od nauki także poświęcałam na jazdę moim skuterem po Krakowie.

Tylko raz zdarzył mi się wypadek. Byłam wtedy na wsi, wybrałam się na przejażdżkę. Wpadłam w poślizg na mokrej drodze. Na szczęście nic się nie stało. Skuter przejechał sam około 15 metrów, trochę skrzywił się mu tylny wahacz.

Gdy miałam 14 lat tata w tajemnicy przed mamą (żeby się nie martwiła) kupił mi nowy skuter: Suzuki AP50. Mama jednak dowiedziała się potem i była zła. W końcu jej przeszło i było już w porządku.

Około pół roku później byłam w salonie Ridera i tam oglądałam najnowszy model Suzuki AY50 Katana. Bardzo mi się spodobał. W odróżnieniu od Suzuki AP50, był to skuter sportowy. Postanowiłam zmienić stary skuter. Pan w salonie zgodził się na zamianę AP50 na Katanę z małą dopłatą. Byłam bardzo zadowolona. AY50 Katana miała niesamowite hamulce i świetnie się na niej jeździło.

Od momentu, kiedy dostałam pierwszy motorower, cały czas ćwiczyłam ostrą jazdę na zakrętach.

Na AY50 miałam mały wypadek. Złamałam sobie kości w stopie. Pomimo, że miałam spuchniętą stopę nie chciałam iść do lekarza i zakładać gipsu – nie mogłabym wtedy przez dłuższy czas jeździć na motorze. Leczyłam się sama w domu. Stopa do dziś mnie czasem boli, szczególnie, gdy gram w piłkę.

W wieku 15,5 lat zmieniłam skuter na bardziej pojemny (125 ccm) w tajemnicy przed mamą. Niestety, kiedy się dowiedziała, nie zgodziła się na to. Chciałam też wziąć udział w zawodach Honda NSR CUP. Mama jednak nie zgodziła się znowu, ponieważ martwiła się o mnie. Mój tata za to nie martwił się, ale bardzo we mnie wierzył, po prostu był ze mnie dumny. W tajemnicy kupił mi Cagivę Mito 125.

Gdy miałam ok. 18 lat sprzedałam dwa motory (AY50 i Mito 125) ponieważ planowałam kupić jeszcze większy motocykl. Udało się kupić Hondę VFR750F w Krakowie w salonie MOTOFUN.

Honda VFR750F i Cagiva Mito 125 to jedyne motory, na których nigdy się nie przewróciłam.

A mój rekord szybkości to 260 km/h moim motocyklem Honda VFR750F( strzałka we wskaźniku obrotów zachodziła wtedy na czerwone pole).

Gdy miałam 20 lat planowałam sprzedać Hondę VFR750F. Musiałam mieć lekki i mocny motocykl, bo chciałam robić akrobacje. Znów moja mama zaczęła się martwić się o mnie, ale już nie zabraniała mi niczego. Miałam do wyboru: Hondę CBR954RR i GSX-R1000.

Szef z MOTOFUN zaproponował mi wzięcie udziału w wyścigu CBR CUP. Podjęłam decyzję, który model wybiorę- czy lekki, czy wyścigowy. Szybko wybrałam Hondę CBR 125 CUP. Raz wygrałam :)

POLand POSITION w 2005 roku zaproponował mi żebym jeździła w jego barwach i tak też się stało. Jest to świetny zespół ludzi, który dogadują się ze sobą w idealny sposób.

Wielkie podziękowania dla Tomka Kędziora za serwis mojego motocykla oraz kolegom z zespołu za współpracę, Adam Badziak jak zwykle miał wszystko pod kontrolą!.

Największym sukcesem, z którego jestem dumna to VI runda Mistrzostw Polski na torze w Poznaniu w 2007r.. Zajełam I miejsce i stanęłam na podium! Z czasem 1:39,919. Fantastyczne uczucie!

Na koniec apeluję do wszystkich kierowców: Uważajcie na siebie jeżdżąc na szybkich maszynach po mieście, to jest naprawdę bardzo niebezpieczne!